Biblioteki szkolne czy lokalne centra kultury?
Biblioteki szkolne czy lokalne centra kultury?
Spór o to, czym ma być biblioteka szkolna - zorganizowanym w szkole, dostępnym dla uczniów księgozbiorem i aktywnym podmiotem procesu dydaktycznego, czy może częścią lokalnego centrum kultury, zaspokajającego potrzeby wszystkich mieszkańców - nie zakończył się wraz z upadkiem pomysłu nowelizacji ustawy o bibliotekach.
Przedłożony przez Związek Gmin Wiejskich projekt zakładający uchylenie zakazu łączenia bibliotek szkolnych z publicznymi został we wrześniu ubiegłego roku odrzucony przez sejmową Komisję Nadzwyczajną „Przyjazne Państwo", m.in. za sprawą zdecydowanej opozycji ZNP, który w swej argumentacji wskazał na niespójność rozwiązań proponowanych przez samorządowców z przyjętym przez Polskę Manifestem UNESCO w sprawie bibliotek szkolnych. I na tym zakończyły się wszelkie zabiegi legislacyjne wokół kwestii statusu prawnego bibliotek szkolnych. Istota sporu jednak nie znikła. Z ostatnich doniesień lokalnej prasy wynika, że mimo niejasnej sytuacji prawnej coraz więcej gmin idzie
w ślady samorządowców z Jarocina,
którzy w 2008 r. wpadli na pomysł, by połączyć bibliotekę szkolną z biblioteką publiczną, czyli de facto zlikwidować szkolną wypożyczalnię i zastąpić ją tańszą publiczną placówką. Kalkulacja finansowa była prosta, bo i różnice w czasie pracy i wynagrodzeniu pracowników obu placówek są znaczne. W szkole nauczycielowi-bibliotekarzowi za 30-godzinny tydzień pracy trzeba płacić według Karty Nauczyciela, tymczasem pracownik filii biblioteki publicznej może zarabiać mniej i to za 40 godzin pracy w tygodniu; biblioteki publiczne są czynne po południu i w soboty, podczas gdy biblioteki szkolne pracują krócej, często jedynie do wczesnych godzin popołudniowych, bo dyrektorzy nie chcą finansować drugiego etatu. Wniosek: biblioteka publiczna jest tańsza i bardziej dostępna. Swój projekt jarocińscy urzędnicy uzasadniali więc przed wszystkim koniecznością racjonalnego wykorzystania gminnych środków i większą dostępnością placówki, ale zaraz potem – jakby w obawie, że zostaną posądzeni wyłącznie o szukanie oszczędności – dodawali, że zaoszczędzone w ten sposób pieniądze będą w całości przeznaczane na potrzeby bibliotek publicznych (modernizację, zakup książek itp.). Według samorządowców formuła szkolnej wypożyczalni połączonej z publiczną biblioteką przysłuży się także lokalnej społeczności – zamiast odrębnych placówek powstanie lokalne centrum kultury, otwarte dla wszystkich – uczniów, rodziców, mieszkańców, przyjezdnych. Innego zdania są organy sprawujące nadzór pedagogiczny nad placówkami, w których gminy przeprowadzają tego rodzaju reformę – stojąc na gruncie obowiązującego prawa,
kuratoria oświaty uchylają statuty szkół,
które nie zawierają zapisów określających zadania nauczyciela-bibliotekarza i organizację biblioteki szkolnej. Kierują się w tym przypadku przepisami rozp. MENiS z dn. 21.05.2001 r. w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół (Dz.U. Nr 61, poz. 624, z późn. zm.). Powyższe przepisy nakładają na szkoły obowiązek szczegółowego określenia w statucie organizacji biblioteki szkolnej zadań nauczyciela-bibliotekarza, zgodnie z potrzebami danej szkoły, w szczególności z uwzględnieniem zadań w zakresie:
- udostępniania książek i innych źródeł informacji,
- tworzenia warunków do poszukiwania, porządkowania i wykorzystywania informacji z różnych źródeł oraz efektywnego posługiwania się technologią informacyjną,
- rozbudzania i rozwijania indywidualnych zainteresowań uczniów oraz wyrabiania i pogłębiania u uczniów nawyku czytania i uczenia się,
- organizowania różnorodnych działań rozwijających wrażliwość kulturową i społeczną.
W statucie szkoły muszą się też znaleźć postanowienia dotyczące współpracy biblioteki szkolnej z uczniami, nauczycielami i rodzicami (prawnymi opiekunami) oraz innymi bibliotekami. Stosowne regulacje w tym zakresie zawarte zostały w załącznikach do cytowanego wyżej rozporządzenia – odpowiednio dla: publicznej szkoły podstawowej, publicznego gimnazjum, publicznego liceum ogólnokształcącego, liceum profilowanego, publicznego technikum.
W obecnym stanie prawnym wykreślenie zapisów o działalności biblioteki szkolnej ze statutu szkoły – a tego wymaga przeprowadzenie reformy sieci bibliotecznej – jest niezgodne z przepisami prawa oświatowego. Ramowe statuty publicznych szkół i placówek są w tym aspekcie nader precyzyjne. Tego samego nie można jednak powiedzieć o przepisach rangi ustawowej, które w sposób bardzo ogólny, wręcz lakoniczny, określają ramy funkcjonowania bibliotek w szkołach. Powstrzymując się od zdecydowanych działań, zmierzających do rozstrzygnięcia kwestii prawnego statusu bibliotek szkolnych,
resort broni chwiejnego status quo,
które na dłuższą metę jest już nie do utrzymania. Obowiązujące obecnie przepisy u.s.o. (art. 67), stanowiące że szkoła publiczna powinna zapewnić uczniom możliwość korzystania z biblioteki, gdyż to jedno z jej zadań statutowych, nie grzeszą precyzją. W przeciwieństwie do zapisów aktu niższej rangi – wymienionego wyżej rozp., trudno z nich wyprowadzić obowiązek tworzenia w szkole biblioteki jako „wewnętrznej jednostki”. Resort edukacji argumentuje jednak, że prowadzenie biblioteki przez szkołę to nie tylko powinność, lecz obowiązek. Wskazuje, że obligatoryjny charakter tego zadania wynika wprost z art. 22 ust. 1 ustawy z dn. 27.06.1997 r. o bibliotekach (Dz.U. Nr 85, poz. 539, z późn. zm.), zgodnie z którym biblioteki szkolne oraz biblioteki innych placówek systemu oświaty służą realizacji programów nauczania i wychowania, edukacji kulturalnej i informacyjnej dzieci i młodzieży oraz kształceniu i doskonaleniu nauczycieli. W tym celu w każdej szkole publicznej jest prowadzona biblioteka szkolna. Łączenie bibliotek szkolnych z publicznymi stoi z kolei w sprzeczności z zapisem art. 13 ust. 7 tej ustawy, który wprost wyklucza taką możliwość. Jednak według ZNP
nowelizacja przepisów jest konieczna,
gdyż nie zabezpieczają one w wystarczającym stopniu bibliotek szkolnych przed potencjalną likwidacją. Związek domaga się wzmocnienia statusu prawnego tych placówek poprzez znowelizowanie rozporządzenia o ramowych statutach szkół publicznych oraz wprowadzenie w u.s.o. jednoznacznego zapisu zobowiązującego szkołę do tworzenia biblioteki. Dodatkowym wzmocnieniem miałoby być upoważnienie MEN do wydania rozporządzenia w sprawie organizacji i funkcjonowania bibliotek szkolnych, w tym określenia zasad udostępniania księgozbiorów i pozostałych zasobów gromadzonych w szkolnych bibliotekach innym użytkownikom w godzinach późniejszych niż godziny pracy szkoły.
Jak resort ustosunkuje się do propozycji ZNP, trudno przewidzieć. Przypomnijmy, że to właśnie po interwencji Związku MEN, z początku przychylny pomysłom urzędników z Jarocina, zmienił zdanie o 180 stopni. W opublikowanym w kwietniu 2009 r. piśmie przedstawił „ostateczne stanowisko dotyczące interpretacji przepisów art. 67 ust. l pkt 2 u.s.o. w zakresie zapewnienia uczniom możliwości korzystania z biblioteki” i przeprosił za błędną informację, jakoby filią biblioteki publicznej można było zastąpić bibliotekę szkolną. Za tą deklaracją nie poszły jednak żadne legislacyjne propozycje, które rozstrzygnęłyby status bibliotek publicznych i stanowiłyby próbę zbudowania społecznego consensusu wokół tego ważnego tematu. Po dwóch latach marazmu i chowania problemu pod dywan MEN, na własne życzenie, znalazł się więc w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Wszystkie strony sporu oczekują od władz konkretnego stanowiska i zdecydowanych działań. Niezwykle trudno będzie pogodzić MEN oczekiwania środowisk samorządowych domagających się większej swobody w organizowaniu sieci bibliotecznej na terenie własnych gmin i zdecydowanego poparcia dla „wyprowadzenia” bibliotek poza szkolne mury ze sprzeciwem wielu środowisk – nauczycielskich, związkowych, rodziców uczniów – wobec planów umożliwienia likwidacji bibliotek szkolnych. W tej sytuacji sięgnięcie po inicjatywę ustawodawczą wydaje się nieuniknione.
Małgorzata Tabaszewska