Pamięć to nie tylko stanie na warcie, patriotyzm to nie tylko cierpienie
Pamięć to nie tylko stanie na warcie, patriotyzm to nie tylko cierpienie
Są takie imprezy kulturalne, kampanie społeczne czy akcje artystyczne, które z każdym kolejnym wydaniem, jakby ukradkiem, tak nas do siebie przyzwyczajają, że w końcu na dobre stają się częścią naszego świata. One się nie starzeją, i dlatego my powoli zapominamy, kiedy i dlaczego się narodziły.
Tak to trochę jest z Ogólnopolskim Dyktandem, wielką narodową klasówką z ortografii, choć tu, jakby na przekór tej zasadzie, los gwałtownie i boleśnie przypomniał nam o jej początkach i historii. W 1987 r. w Katowicach odbyło się pierwsze dyktando, a dziś w ortograficznych zmaganiach udział bierze już drugie pokolenie Polaków. Dyktando wykroczyło też poza granice kraju – pisano je w Wiedniu, Paryżu i Grodnie; do sprawdzianu szykuje się Polonia w Stanach Zjednoczonych. Tegoroczna 23. narodowa klasówka nie będzie taka jak dotąd, bo nie otworzy jej twórczyni i patronka imprezy – Krystyna Bochenek.
Wiele pasji i zaangażowania potrzeba, by zachować dla kolejnych pokoleń spuściznę historyczno-kulturową narodu, tradycję niezbędną do budowania poczucia wspólnoty i tożsamości narodowej. Naprzeciw temu wyzwaniu wychodzą liczne nowoczesne projekty muzealne – Muzeum Powstania Warszawskiego czy powstające w symbolicznym dla nas miejscu pamięci – Muzeum Walk i Męczeństwa w Palmirach. Współczesne muzea, koncepcyjnie zbliżone do parków tematycznych, popularyzują historię w sposób do niedawna w Polsce nieznany. Muzeum Historii Polski, którego współtwórcą i entuzjastą był Tomasz Merta, powinno, jak sam mówił, opowiadać o Polsce za pomocą różnych narracji, bo inna jest perspektywa Ślązaka, a inna mieszkańca Warszawy.
Troska o piękno i poprawność języka ojczystego czy działania na rzecz ocalania przeszłości od zapomnienia to zobowiązanie dla wszystkich. Ci, którzy godnie mu sprostali, pokazali, że ortografia nie musi być nudna, a historia nie jest czymś dalekim, antykwarycznym i niemającym związku z naszym życiem. Przyznane pośmiertnie Krystynie Bochenek i Tomaszowi Mercie Medale KEN to uhonorowanie zasług i pracy odznaczonych, to także uznanie dla środowisk i ludzi, z którymi współdziałali, to wreszcie zobowiązanie dla kontynuatorów – do pamięci i działania.
* * *
W ostatnich tygodniach słowo pamięć, obok patriotyzmu, odmieniano przez wszystkie możliwe przypadki, podkreślając, że to wielkie zobowiązanie. Równie ważna jest świadomość, że pamięć, poddawana ciągłym procesom zapominania i przypominania, wrażliwa na manipulację i zawłaszczanie, to bardzo delikatna materia. Bo pamięci jest wiele. Na Dolnym Śląsku uczniowie biorą udział w akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia", mającej na celu ratowanie polskich nekropolii pozostawionych za wschodnią granicą; w Sosnowcu, przy licznym udziale młodzieży, odnowiono cmentarze czterech kultur – katolicki, żydowski, protestancki i prawosławny; w Krakowie co roku w sierpniu z Oleander wyrusza marsz „Kadrówki”, szlakiem strzelców Józefa Piłsudskiego. Takich inicjatyw i pomysłów wyliczać by można jeszcze wiele. Bo pamięć to nie tylko stanie na warcie, a patriotyzm to nie tylko cierpienie. Naszym marszem pokazujemy, że patriotyzm to przygoda z ojczyzną – podsumował w ubiegłym roku jego komendant. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić. Kto z nas w dzieciństwie nie marzył o wehikule czasu? Dziś wiemy, że w przeszłość przenosi nas ocalona pamięć.
Małgorzata Tabaszewska