Dyrektorzy boją się, że tegoroczny egzamin gimnazjalny sparaliżuje pracę szkół
Dyrektorzy boją się, że tegoroczny egzamin gimnazjalny sparaliżuje pracę szkół
Uczniów i dyrektorów szkół niepokoi nowa formuła egzaminu gimnazjalnego. Pierwsi obawiają się o swoje szanse w rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych, przed drugimi stoi widmo paraliżu szkół przez okres około trzech tygodni. O obawach uczniów, rodziców i dyrektorów gimnazjów pisze do dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich.
Uczniowie najwięcej zastrzeżeń mają do nowej, zmienionej struktury egzaminu gimnazjalnego. Ich zdaniem podział egzaminu humanistycznego i z nauk ścisłych będzie sprzyjał tym, którzy mają szanse uzyskać podobne, dobre wyniki z obu części wyodrębnionych w ramach bloku – z języka polskiego i historii wraz z wiedzą o społeczeństwie lub z matematyki i nauk przyrodniczych. Uczeń, który osiągnie bardzo dobry wynik z jednej części i słaby z drugiej, może mieć mniejsze szanse na miejsce w najlepszych szkołach ponadgimnazjalnych. Do tej pory tacy uczniowie osiągali zbliżone oceny oscylujące w okolicach średniej arytmetycznej wyników z obu części i z podobnymi szansami stawali do rekrutacji. Niepokój uczniów budzi także fakt, że informacje na temat szczegółów reformy trafiły do ich wiadomości dopiero we wrześniu 2011 r. Brak odpowiedniego wyprzedzenia może nie pozwolić niektórym z nich na nadrobienie ewentualnych braków i zaległości oraz dostosowanie trybu nauki do nowych wymagań.
Sporo zastrzeżeń mają także dyrektorzy gimnazjów. Ci, którzy dzielą siedzibę z liceami, wskazują, że terminy egzaminów gimnazjalnych oraz maturalnych zostały ustalone tak, że może to sparaliżować pracę placówek na niemal trzy tygodnie. W szkołach utarła się już praktyka zwalniania pozostałych uczniów z zajęć w dniach, w których odbywają się egzaminy – pozwala to zapewnić zdającym komfortowe warunki pracy. Dyrektorzy, którzy zdecydują się w tym roku ogłosić wolne w dniu egzaminów gimnazjalnych (24-26 kwietnia) oraz egzaminu maturalnego na poziomie podstawowym z języka polskiego, matematyki i języka angielskiego (4, 8 i 10 maja), muszą liczyć się z tym, że przez prawie trzy tygodnie ich szkoły nie będą pracować normalnie. Przypomnijmy bowiem, że między jednym i drugim egzaminem przypadają ustawowo wolne od pracy święta – 1 i 3 maja. Zdaniem dyrektorów dobrym rozwiązaniem byłoby np. takie ustalanie harmonogramu obowiązkowych egzaminów, aby uniknąć pomiędzy nimi pojedynczych dni przerwy lub by egzaminy wypadały bezpośrednio przed i bezpośrednio po dniach wolnych od zajęć.
Jest jeszcze jedna rzecz, która nie podoba się dyrektorom gimnazjów. Ich zdaniem przerwa pomiędzy kolejnymi egzaminami w ramach bloku jest za krótka, by nauczyciele mogli dokładnie wypełnić wszystkie niezbędne procedury egzaminacyjne. Dyrektorzy wskazują, że ze względu na wydłużenie czasu trwania egzaminów uczniów o specyficznych trudnościach w uczeniu się przerwa może wynosić jedynie 20 minut. W tym czasie nauczyciele będą musieli zabezpieczyć oddane arkusze i przygotować nowe. Istnieje obawa, że w pośpiechu dochodzić będzie do pomyłek, których skutki obciążą zdających. Utrudnień obawiają się w szczególności nauczyciele uczący w większych placówkach, w których do egzaminu podchodzi jednocześnie kilka lub kilkanaście klas.
Czy Centralna Komisja Egzaminacyjna weźmie pod uwagę postulaty zgłaszane przez dyrektorów i uczniów, wyrażone w piśmie RPO z dn. 25.01.2012 r., przekonamy się wkrótce. Uwzględnienie zastrzeżeń dyrektorów wymagałoby m.in. zmiany harmonogramu tegorocznych egzaminów.
Małgorzata Tabaszewska