Opłaty za pobyt dzieci w "zerówkach" mogą naruszać Konstytucję - uważa RPO
Opłaty za pobyt dzieci w "zerówkach" mogą naruszać Konstytucję - uważa RPO
Sprawa opłat za pobyt dzieci realizujących obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne w "zerówkach" nabiera rozpędu. Za rodzicami, którzy od jesieni ubiegłego roku protestują przeciw nakładanym przez samorządy opłatom za dłuższy niż 5 godzin pobyt dziecka w szkole, ujął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaniem Ireny Lipowicz są podstawy, by sądzić, że taka praktyka gmin narusza konstytucyjną gwarancję bezpłatności nauki.
Zeszłoroczna zmiana
Nie byłoby tej burzy, gdyby nie wprowadzony w zeszłym roku art. 14 ust. 7 u.s.o., który stanowi, że do oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych stosuje się przepisy o ustalaniu wysokości opłat za przedszkola. Obowiązujący od 14.10.2011 r. przepis dał samorządom wolną rękę w ustalaniu opłat za usługi świadczone w oddziałach przedszkolnych prowadzonych przez szkoły podstawowe.
W gminach, które wprowadziły opłaty, rodzice zostali pozbawieni możliwości posłania dziecka do „zerówki” w szkole podstawowej, zapewniającej całodzienny, bezpłatny pobyt, w tym opiekę na świetlicy w godzinach popołudniowych. Obecnie „zerówki”, tak samo jak przedszkola, gwarantują bezpłatne usługi edukacyjne w wymiarze minimum 5 godzin dziennie, za resztę rodzic musi płacić. Zmianę odczuli zwłaszcza ci, którzy z racji obowiązków zawodowych na dłużej pozostawiali dziecko pod opieką szkoły. Za opiekę świetlicową trzeba płacić tak samo, jak za opiekę świadczoną w przedszkolu, jeżeli wykracza ona poza bezpłatną podstawę programową.
Tymczasem rodzice muszą zapisać dzieci na roczne przygotowanie przedszkolne, ponieważ taki obowiązek wynika z obowiązującego prawa. Zgodnie z art. 14 ust. 3 u.s.o. dzieci w wieku 5 lat są zobowiązane odbyć roczne przygotowanie przedszkolne w przedszkolu, oddziale przedszkolnym zorganizowanym w szkole podstawowej lub w innej formie wychowania przedszkolnego. Organ prowadzący w drodze uchwały ustala liczbę godzin bezpłatnej realizacji podstawy programowej (nie mniej niż 5 godzin dziennie), a także wysokość opłat za świadczenia wykraczające poza to minimum. W „zerówkach” uczą się też sześciolatki, których rodzice nie zapisali jeszcze do I klasy.
Oddziały przedszkolne poza subwencją
Po części całej tej sytuacji winien jest system finansowania edukacji przedszkolnej. Jak wiadomo, subwencja dzielona jest między gminy z uwzględnieniem zadań oświatowych realizowanych przez poszczególne j.s.t. Nie są w niej jednak ujęte zadania związane z prowadzeniem przedszkoli. Organ prowadzący przedszkole wszystkie koszty związane z finansowaniem takiej placówki ponosi ze swojego budżetu, głównie z podatków płaconych przez mieszkańców. Dla mniej zamożnych gmin możliwość pobierania opłat za pobyt dziecka w oddziale przedszkolnym to dodatkowy wpływ do budżetu i trudno się dziwić, że samorządy chętnie skorzystały z okazji stworzonej przez ustawodawcę.
Od wyrównywania szans edukacyjnych do fikcji
Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie skierowanym do MEN w dn. 18.01.2012 r. (RPO-682499- I/11/NC) wskazuje, że roczne obowiązkowe przygotowanie przedszkolne stanowi realizację postulatu zapewnienia wszystkim dzieciom równych szans edukacyjnych. Organizacja „zerówek” musi zapewniać nie tylko odpowiednią jakość nauki i opieki, ale i pełną, równą dostępność, niezależnie od miejsca zamieszkania dzieci czy sytuacji finansowej ich rodziców. W przeciwnym razie wyrównanie szans edukacyjnych pozostanie jedynie pustą deklaracją – pisze Irena Lipowicz.
Zdaniem Rzecznik wprowadzenie obowiązku odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego zbliżyło sytuację dzieci nim objętych do sytuacji uczniów, którzy podlegają obowiązkowi nauki. Na rodzicach i jednych, i drugich ciąży ustawowy obowiązek zapewnienia dziecku możliwości udziału w obowiązkowych zajęciach. Dlatego – zauważa Rzecznik – organizacja „zerówek" powinna być w najwyższym możliwym stopniu dostosowana do potrzeb rodziców, także tych pracujących i niezamożnych, a zasady funkcjonowania placówek powinny być w tym zakresie zbliżone do tych odnoszących się do szkół publicznych. Realizacja obowiązku nauki nie może być bowiem dla rodziców (opiekunów prawnych) nadmiernie kosztowna i uciążliwa, niezależnie od tego, czy jej podstawą jest obowiązek szkolny czy obowiązek odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego. Gwarancja ta wynika bezpośrednio z art. 70 Konstytucji, który zapewnia powszechność i bezpłatność nauki w szkołach publicznych – przypomina RPO.
Kto ma rację?
Oburzeni opłatami rodzice pytają, czym się różni sześciolatek, który uczy się w „zerówce”, od tego, który poszedł do I klasy szkoły podstawowej. Dlaczego za dłuższy pobyt dziecka w oddziale przedszkolnym muszą płacić, a za opiekę świetlicową dla pierwszoklasisty już nie? Nie zgadzają się na taką nierówność.
Kiedy na jesieni ubiegłego roku weszło w życie nowe prawo, wskazywano, że to koniec nierównego traktowania rodziców, których dzieci objął obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego. Ci, którzy posyłali je do przedszkola, płacili, ci, którzy zapisali pociechy do oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej, te same świadczenia mieli za darmo.
Jak widać, choć zlikwidowano jedną nierówność, pojawiły się kolejne wątpliwości. Resort, który najwyraźniej tego nie przewidział, mógłby je przeciąć jednym ruchem – wprowadzeniem bezpłatnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dla wszystkich dzieci, niezależnie od miejsca jego realizacji, w tym także w przedszkolach. W okresie wdrażania reformy objąłby on pięciolatki i sześciolatki, których rodzice nie poślą do I klasy (okres przejściowy ma trwać do roku szkolnego 2013/2014).
Małgorzata Tabaszewska